Pelargonie można rozmnażać z fragmentów pędów, uzyskując młode rośliny o cechach odmiany matecznej. O powodzeniu decydują przede wszystkim kondycja pobranego pędu, dostęp do światła i wilgotność podłoża. Sadzonka potrzebuje wody, ale jej podstawa nie może stale pozostawać mokra. To właśnie nadmiar wilgoci częściej przerywa ukorzenianie niż brak preparatu wspomagającego rozwój korzeni.
Terminy pobierania sadzonek pelargonii a cykl uprawy
Koniec lutego i marzec to dobry termin na pobieranie sadzonek z pelargonii przechowywanych przez zimę. Dzień się wydłuża, a rośliny zaczynają wypuszczać nowe przyrosty. Do cięcia nadają się jednak dopiero pędy jędrne i dobrze wykształcone. Blade, cienkie łodygi, które wyrosły w ciepłym i ciemnym pomieszczeniu, są słabszym materiałem, nawet jeśli osiągnęły odpowiednią długość.
Wczesnowiosenne sadzonkowanie daje czas na ukorzenienie i rozkrzewienie roślin przed wystawieniem ich na balkon. Od pobrania pędu do uzyskania młodej pelargonii z kilkoma przyrostami bocznymi może minąć 8-12 tygodni. Tempo zależy od odmiany, światła i temperatury. Sadzonka pobrana pod koniec marca nie musi więc wyglądać w maju tak samo jak roślina przygotowana miesiąc wcześniej.
Drugi dogodny termin przypada na późne lato, szczególnie sierpień i początek września. Pelargonie mają wtedy dużo zdrowych przyrostów, a światła nadal wystarcza do rozwoju korzeni. Młode rośliny zajmują podczas zimowania mniej miejsca niż rozbudowane egzemplarze w skrzynkach. Na domowym parapecie różnica staje się wyraźna już przy kilku odmianach.
Jesienne pobieranie pędów podczas przenoszenia donic do pomieszczeń jest możliwe, lecz krótki dzień ogranicza wzrost. Ciepły pokój bez dobrego oświetlenia sprzyja wyciąganiu się sadzonek, a chłodne i mokre podłoże zwiększa ryzyko gnicia. Zimowe rozmnażanie wymaga zatem bardzo jasnego stanowiska lub doświetlania. Samo ustawienie doniczki nad grzejnikiem nie zastępuje światła.
Roślina mateczna i cechy pędów odpowiednich na sadzonki
Zdrowa roślina mateczna powinna mieć liście bez niepokojących plam, jędrne łodygi i brak widocznych szkodników. Sprawdzenia wymagają zwłaszcza spody liści oraz młode przyrosty, na których mogą żerować mszyce, mączliki lub przędziorki. Nie pobiera się sadzonek z pelargonii z objawami zgnilizny, postępującego zamierania czy silnego osłabienia. Rozmnażanie może przenieść problem na kolejne doniczki.
Najbardziej przydatne są sadzonki wierzchołkowe z jędrnych, niezdrewniałych pędów. Ich długość może wynosić 5-10 cm, ale ważniejsza od samego pomiaru jest budowa łodygi. Fragment powinien mieć 2-3 węzły, czyli miejsca, z których wyrastają liście. Dolny węzeł znajdzie się w podłożu, a górna część zachowa liście potrzebne do dalszego funkcjonowania rośliny.
Przyrosty z przezimowanych pelargonii oraz zdrowe wierzchołki pozostałe po przycinaniu można wykorzystać, jeśli nie są wiotkie ani uszkodzone. Gruby, silnie zdrewniały fragment starej łodygi jest mniej odpowiedni niż młody pęd. Rozmnażanie wegetatywne pozwala zachować barwę kwiatów, kształt liści i pokrój odmiany. Siew, szczególnie z nasion zebranych z własnych mieszańców, nie daje takiej pewności.

Przygotowanie sadzonek i higiena cięcia
Ostry nóż lub sekator pozostawia gładką ranę, która łatwiej obsycha niż zmiażdżona tkanka. Narzędzie powinno być oczyszczone i odkażone, szczególnie przy przechodzeniu między roślinami. Czyste muszą być również pojemniki. Osobne małe doniczki ograniczają kontakt sadzonek ze sobą i pozwalają usunąć chory egzemplarz bez naruszania korzeni pozostałych.
Cięcie wykonuje się kilka milimetrów poniżej węzła, bez pozostawiania długiego odcinka łodygi pod nim. Z dolnej części sadzonki usuwa się liście, a także wszystkie kwiaty i pąki kwiatowe. Na górze wystarczą 2-3 zdrowe liście. Zbyt mocne ogołocenie pędu ogranicza fotosyntezę, natomiast duża powierzchnia liści zwiększa utratę wody, zanim pojawią się korzenie.
Świeżo przycięta podstawa może krótko obeschnąć w cienistym, przewiewnym miejscu, aż powierzchnia rany przestanie być mokra. Nie chodzi o suszenie całego pędu. Pozostawienie sadzonek na nasłonecznionym stole przez kilka godzin potrafi doprowadzić do zwiędnięcia liści jeszcze przed posadzeniem.
Preparat ukorzeniający jest dodatkiem, nie warunkiem powodzenia. Jeśli jest stosowany, powinien być przeznaczony do danego rodzaju sadzonek i użyty zgodnie z etykietą. Nadmiar proszku nie poprawia efektu. Nawóz nie zastępuje ukorzeniacza, a jego duże stężenie przy pozbawionej korzeni łodydze może uszkadzać tkanki.
Ukorzenianie pelargonii w podłożu i w wodzie
Przepuszczalne podłoże i pojemniki z odpływem
Do ukorzeniania nadaje się lekkie, świeże podłoże do sadzonek albo mieszanka podłoża torfowego lub kokosowego z perlitem. Praktycznym punktem wyjścia jest proporcja 2 części podłoża i 1 części perlitu. Mieszanka ma zatrzymywać niewielką ilość wilgoci, a jednocześnie zapewniać dostęp powietrza do podstawy pędu. Ciężka ziemia ogrodowa łatwo się zbija i utrudnia kontrolę podlewania.
Mała doniczka z otworami odpływowymi pozwala szybciej odprowadzić nadmiar wody. Sadzonkę zagłębia się tak, aby dolny węzeł znalazł się w podłożu, a liście pozostały nad jego powierzchnią. Łodyga powinna stać stabilnie, bez mocnego ugniatania ziemi. W pojemniku zbiorczym liście sąsiednich pędów nie powinny na siebie zachodzić.
Wilgotne podłoże po posadzeniu wystarcza na początek; nie ma potrzeby jego obfitego zalewania. Woda nie może pozostawać w podstawce ani osłonce. W domowej uprawie to właśnie osłonka bywa miejscem, w którym zbiera się niezauważony nadmiar wody, choć powierzchnia ziemi wygląda już na suchą.
Ukorzenianie w wodzie i ograniczenia tej metody
W przezroczystym naczyniu łatwo obserwować tworzenie korzeni. W wodzie powinna znajdować się tylko dolna część pędu z węzłem, bez liści i ich ogonków. Naczynie wymaga umycia przed użyciem, a poziom wody kontroli, aby podstawa nie została odsłonięta. Zmętnienie, osad lub nieprzyjemny zapach oznaczają konieczność wymiany wody i sprawdzenia stanu łodygi.
Stałe zanurzenie zwiększa ryzyko mięknięcia i gnicia podstawy. Korzenie rozwijające się w wodzie są delikatne i przy przenoszeniu do ziemi łatwo je uszkodzić. Metoda pozwala zobaczyć postępy bez poruszania pędem, lecz wymaga późniejszej adaptacji do innego środowiska. Ukorzenianie bezpośrednio w podłożu omija ten etap, choć rozwój korzeni pozostaje mniej widoczny.

Warunki rozwoju korzeni i oznaki przyjęcia sadzonki
Jasne stanowisko z rozproszonym światłem sprzyja ukorzenianiu bez nadmiernego nagrzewania liści. Ostre południowe słońce za szybą może szybko pozbawić sadzonkę jędrności. Stabilna temperatura 18-22 stopni C jest odpowiednia do tworzenia korzeni. Znaczenie ma także temperatura podłoża: zimny kamienny parapet może wychładzać doniczkę mimo ciepłego powietrza w pokoju.
Umiarkowana wilgotność oznacza podłoże lekko wilgotne, lecz nie nasiąknięte wodą. Kolejne podlewanie jest potrzebne, gdy wierzchnia warstwa zaczyna przesychać, a doniczka staje się lżejsza. Pelargonie nie wymagają szczelnego zamykania pod folią. Ich mięsiste pędy źle znoszą połączenie stale mokrej powierzchni, skraplającej się wody i braku ruchu powietrza.
Pierwsze korzenie mogą pojawić się po 2-4 tygodniach, natomiast uzyskanie bryły nadającej się do przesadzenia może zająć 4-6 tygodni. Przy słabym świetle lub zbyt chłodnym podłożu proces trwa dłużej. Są to ramy czasowe, a nie termin gwarantowanego przyjęcia każdej sadzonki.
Rozwijające się przyrosty są dobrym sygnałem, ale sam nowy liść nie potwierdza jeszcze obecności korzeni. Pęd potrafi przez pewien czas korzystać z własnych zapasów. Więcej informacji dają korzenie widoczne przy otworach odpływowych lub ściankach przezroczystego pojemnika oraz utrzymujący się wzrost. Wyciąganie sadzonki z ziemi do kontroli może zerwać najdelikatniejsze korzenie.
Przyczyny gnicia, więdnięcia i braku korzeni
Ciemniejąca, miękka podstawa pędu wskazuje na gnicie. Sprzyjają mu nadmiar wody, zbite podłoże i brak odpływu, zwłaszcza przy niskiej temperaturze. Uszkodzona tkanka może stawać się wodnista, a zmiana przesuwać się w górę łodygi. Taka sadzonka nie odzyska zdrowia po samym ograniczeniu podlewania. Trzeba ją usunąć wraz z bezpośrednio przylegającym podłożem.
Więdnięcie przy twardej, nieprzebarwionej łodydze może wynikać z przesuszenia, ostrego słońca albo zbyt dużej liczby pozostawionych liści. Krótkotrwała utrata jędrności po przygotowaniu sadzonki nie jest tym samym co postępująca zgnilizna. Podlanie ma sens, gdy podłoże rzeczywiście jest suche. Jeśli pozostaje mokre, dolewanie wody tylko pogarsza warunki.
Brak widocznego postępu przy zielonych, jędrnych pędach wymaga oceny światła i temperatury, a nie automatycznego zastosowania nawozu. W głębi pokoju sadzonki mogą przez długi czas pozostawać żywe, lecz nie wytwarzać sprawnie korzeni. Z kolei przy gorącym grzejniku liście tracą wodę szybciej, niż pozbawiona korzeni roślina może ją pobrać.
Porażone egzemplarze powinny zostać odseparowane od zdrowych. Po ich usunięciu potrzebna jest korekta przyczyny: opróżnienie podstawki, poprawa przewiewu, zmiana stanowiska albo wymiana zbyt ciężkiego podłoża. Samo usuwanie kolejnych zamierających sadzonek nie rozwiązuje problemu wspólnych warunków uprawy.
Przesadzanie i dalszy rozwój młodych pelargonii
O gotowości do przesadzenia świadczy rozwinięty system korzeniowy, który utrzymuje podłoże w niewielkiej bryle. Pojedynczy korzeń wychodzący przez otwór nie oznacza jeszcze, że cała doniczka została przerośnięta. Przy sadzonkach ukorzenianych w wodzie można przenieść roślinę do lekkiej ziemi, gdy kilka korzeni osiągnie 2-3 cm. Nie trzeba czekać na długi, splątany pęk.
Delikatne korzenie wodne wymagają ostrożnego obsypania podłożem, bez wciskania łodygi w ciasny otwór. Po przeniesieniu ziemia powinna utrzymywać równomierną, umiarkowaną wilgotność, aby korzenie nie wyschły podczas adaptacji. Dla małej sadzonki wystarcza doniczka o średnicy 8-10 cm z odpływem. Duży zapas mokrego podłoża wokół niewielu korzeni utrudnia podlewanie.
Nawożenie rozpoczyna się po przyjęciu rośliny i wznowieniu wzrostu. Podłoże z dodatkiem nawozu startowego nie wymaga natychmiastowego zasilania; termin kolejnej dawki wynika z jego składu i informacji producenta. W mieszance ubogiej w składniki można rozpocząć dokarmianie wcześniej, ale dopiero po ukorzenieniu, stosując dawkę przewidzianą dla młodych roślin.
Usunięcie samego wierzchołka wzrostu po wyraźnym przyjęciu się pelargonii pobudza rozwój pędów bocznych. Zbyt wczesne uszczykiwanie osłabia małą sadzonkę, dlatego najpierw potrzebne są korzenie i aktywny wzrost. Termin zabiegu wpływa też na kwitnienie: roślina musi mieć czas na rozbudowę nowych pędów.
Przed wyniesieniem na balkon młode pelargonie wymagają stopniowego przyzwyczajenia do słońca, wiatru i wahań temperatury. Hartowanie może trwać 7-14 dni, początkowo w osłoniętym miejscu i bez pełnego południowego słońca. Na stałe pozostają na zewnątrz dopiero po ustąpieniu ryzyka przymrozków. Sadzonki przygotowane późnym latem potrzebują na zimę jasnego, bezmroźnego stanowiska oraz podlewania dostosowanego do wolniejszego wzrostu.



